Wakacje to chyba dla wszystkich uczniów, i nie tylko, jeden z ulubionych momentów w roku. Nareszcie koniec szkoły i nauki - czas na zasłużony odpoczynek! Wakacje to także okres wyjazdów z rodzinami, znajomymi, przyjaciółmi. Nad morze, w góry, nad jezioro - każdy spędza je w różny sposób. Dla niektórych po raz pierwszy, a dla innych już kolejny raz, te wakacje rozpoczęły się obozem zorganizowanym przez parafię Św. Jana Klimaka w Warszawie.
Tegoroczny obóz rozpoczął się 27 czerwca. W sobotni poranek, po odsłużeniu molebnia ruszyliśmy autokarem w stronę Gładyszowa, małej miejscowości położonej w południowo-wschodniej Polsce, na pięknej Łemkowczyźnie. Po kilku godzinach jazdy byliśmy na miejscu i mogliśmy rozpakowywać swoje bagaże. Zamieszkaliśmy w Prawosławnym Ośrodku Miłosierdzia Diecezji Przemysko-Nowosądeckiej "Eleos", który prowadzi proboszcz parafii w Gładyszowie – o. Arkadiusz Barańczuk wraz z imością. Następnie zostaliśmy podzieleni na trzy grupy. Najmłodszą opiekowały się „ciocie” – Ania Tomaszuk i Krysia Mińko, średni – pan Tomek Bursche, a najstarszą – Jarek Kupryjaniuk i o. Adam Misijuk. Kolejnego dnia, w niedzielę, uczestniczyliśmy w Św. Liturgii w cerkwi w Żdyni. Odwiedziliśmy także grób Św. Maksyma Gorlickiego, który pochowany jest właśnie na tamtejszym cmentarzu.
Kolejne dni obozu mijały bardzo szybko i intensywnie. Zwiedziliśmy Krynicę Górską, znaną miejscowość wypoczynkową i uzdrowiskową tamtych okolic. Tam, zdobyliśmy Jaworzynę Krynicką, oczywiście z drobną pomocą kolejki linowej. Spacerowaliśmy po miejskim deptaku odwiedzając pijalnię zdrojową, gdzie każdy mógł spróbować jakże zdrowych wód zdrojowych. Byliśmy także w miejscowości Wysowa. Odwiedziliśmy tam niedawno powstały dom zakonny pw. Opieki Matki Bożej. Weszliśmy także, tym razem już o własnych siłach, na świętą górę Jawor, na której znajduję się kaplica.
Myślę, że dla wszystkich osób wspaniałym doświadczeniem była nauka języka migowego, którego uczył nas o. Adam. Zapoznanie się z alfabetem oraz kilkoma podstawowymi słowami pomogło nam w porozumieniu się z dwójką głuchoniemych chłopców, którzy byli uczestnikami naszego obozu. Mimo, iż nasz język migowy nie stał na wysokim poziomie i każde zdanie składaliśmy wolno, literka po literce, to potrafiliśmy się dogadać z chłopcami, którzy byli niezwykle cierpliwi i wybaczali nam nasze potknięcia językowe.
Na obozie wszyscy chętni mogli także poznać język cerkiewno-słowiański dzięki naszemu opiekunowi Jarkowi. Na początku zapoznaliśmy się z alfabetem. Następnie zaczęliśmy składać litery w słowa, słowa w całe zdania i uczyliśmy się czytać modlitw, co z każdym kolejnym spotkaniem wychodziło coraz lepiej.
Nasi opiekunowie wymyślali nam coraz to nowe atrakcje, nie mieliśmy więc czasu na nudę. Jednego dnia odwiedziliśmy stadninę koni w Gładyszowie, która jest jedną z największych stadnin koni huculskich w Europie. Tam, każdy mógł pojeździć się na koniu. Innym razem byliśmy w Regietowie, gdzie odbyliśmy przejażdżkę bryczkami, po której mieliśmy ognisko. Kilka razy odwiedziliśmy basen w Gorlicach. Często chodziliśmy na boisko położone niedaleko naszego ośrodka. Nawet przy trochę gorszej pogodzie znajdywali się chętni na pogranie w piłkę nożną lub siatkówkę. Dużą atrakcją była zabawa w podchody. Biegając po okolicznych polach i górkach, podziwiając przepiękne widoki, brodząc niekiedy w leśnym błocie, bawiliśmy się świetnie wymyślając coraz to nowe, ciekawe zadania. Mogliśmy poznać także parę tajników tańca towarzyskiego, dzięki opiekunce – „cioci” Ani.
Wiele emocji wzbudziły różne konkursy. Rozegrany został niezwykle zajmujący turniej ping-ponga. Jednak nie tylko sport dostarczał nam atrakcji. Konkurs czystości był równie zaciekły i do ostatnich dni nie wiadomo było, kto wygra ten pojedynek na szczotki, mopy i ścierki. Młodsza grupa miała również konkurs rysunku, a najstarsi spróbowali swoich sił w quizie teologicznym.
Bardzo ważnym elementem obozu było przygotowanie do sakramentów Spowiedzi i Św. Eucharystii. Dzięki wielu rozmowom z naszymi opiekunami, wspólnym modlitwom, przemyśleniom mogliśmy się odpowiednio przygotować do uczestnictwa w tych sakramentach, do których wielu z nas przystąpiło podczas Św. Liturgii w cerkwi w Gładyszowie w niedzielę.
Podczas naszego obozu cerkiew w Gładyszowie obchodziła święto parafialne. We wtorek, na Św. Liturgii obecni byli Arcybiskup Przemyski i Nowosądecki, Adam oraz Biskup Gorlicki, Paisjusz, który dawniej był proboszczem naszej parafii. Właśnie wtedy bp. Paisjusz obchodził swoje urodziny, dlatego w imieniu całej parafii wolskiej i nie tylko, złożyliśmy mu najserdeczniejsze życzenia.
Koniec obozu zbliżał się wielkimi krokami. Ledwie się obejrzeliśmy i już trzeba było pakować i sprzątać pokoje. Ostatniego dnia pożegnaliśmy się z o. Arkadiuszem oraz imością i ruszyliśmy. Po drodze odwiedziliśmy w Gorlicach bp. Paisjusza, który niezmiernie ucieszył się z naszej wizyty i zachęcał nas, abyśmy częściej odwiedzali te tereny. Podróż do Warszawy minęła szybko i spokojnie. Wieczorem zajechaliśmy na miejsce, gdzie na wszystkich czekali stęsknieni rodzice.
Tegoroczny obóz na pewno pozostanie na długo we wspomnieniach wszystkich uczestników. W ich imieniu chciałabym podziękować gorąco naszym wspaniałym opiekunom, bez których obóz z pewnością nie byłby tak udany. Miejmy nadzieję, że następny będzie równie dobry, jeśli nie lepszy.
Ewelina Pogrebniak

Pozostałe zdjęcia
http://picasaweb.google.pl/tomasz.bursche/Oboz2009CzI?authkey=Gv1sRgCKbfuOnlmuarMQ&feat=directlink
http://picasaweb.google.pl/tomasz.bursche/Oboz2009CzII?authkey=Gv1sRgCOCTwJGXz9GsNQ&feat=directlink
http://picasaweb.google.pl/tomasz.bursche/Oboz2009CzIII?authkey=Gv1sRgCPWGkJSz9seyQg&feat=directlink