Mówi się, że wrzesień jest najlepszym miesiącem na wyjazd w góry, a w tym roku nasze Bractwo Młodzieży Prawosławnej mogło się samo o tym przekonać.
Na wycieczkę w Tatry wybraliśmy się w ostatni wrześniowy weekend w dziewięcioosobowym składzie. Naszym opiekunem był ks. Adam, a trasę opracował i prowadził nasz kolega Alek Makal.
Spotkaliśmy się na Dworcu Centralnym, a po nużącej podróży pociągiem dotarliśmy do Zakopanego, a wkrótce potem do Kir. Stamtąd ruszyliśmy na szlak. Pierwszego dnia szliśmy zaledwie kilka godzin, a noc spędziliśmy w uroczym schronisku na Hali Ornak.
Następnego dnia odbyliśmy bardzo długi marsz, prowadzący przez Czerwone Wierchy. Na Kasprowym Wierchu posililiśmy się pizzą i ruszyliśmy do schroniska w Murowańcu. Kiedy zakwaterowaliśmy się w pokoju, wróciły nam siły i wieczór minął nam na wesołych rozmowach i żartach.
Kolejny dzień był słoneczny, ale chyba najcięższy ze wszystkich. Szlak ciągnął się mozolnie pod górę, męczyliśmy się wspinaczką, a końca naszej drogi nie było widać. Raz nawet zabłądziliśmy, ale szybko udało nam się zawrócić na właściwą trasę. Nasze trudy zostały jednak wynagrodzone, bo widok, który ujrzeliśmy przed sobą z Krzyżnego okazał się bezcenny. Dolina Pięciu Stawów wywarła na nas niezapomniane wrażenie.
Ostatnią noc spędziliśmy w Dolinie Roztoki, a rano wróciliśmy do Zakopanego. Aż do przyjazdu pociągu chodziliśmy po Krupówkach, a potem zmęczeni, lecz zadowoleni wróciliśmy do Warszawy. Ten wyjazd zostanie na długo w naszej pamięci, bo tylko w takim towarzystwie i w tak pięknych górach można intensywnie wypocząć i nasycić się otaczającym nas pięknem przyrody.
Anna Piwnik