O CHOINCE PARAFIALNEJ I NIE TYLKO
Poproszono mnie napisać kilka zdań o Choince zorganizowanej w dniu 5 lutego w Warszawie, więc spróbuję.
Św. Mikołaj prawdopodobnie po raz ostatni tej zimy odwiedził Stolicę. Wierni Parafii Prawosławnej św. Jana Klimaka wyruszyli z dziećmi na -15 do Łazienek Królewskich, a dokładnie do wspaniałego Teatru Stanisławowskiego po zaległe prezenty.
Po występach solistów i chórów przyszła kolej na wspólne kolędowanie. Śpiewano Do Szopy, Dobryj weczir Tobi, Rożdiestwo Christowo oraz Wśród nocnej ciszy.
Wspólnemu śpiewaniu towarzyszył pewien drobny incydent. Otóż, proboszcz Parafii, ks. mitrat. Mikołaj Lenczewski, doszukał się na sali grupki „umundurowanych" osób, która próbowała w konspiracji przesiedzieć całą imprezę, anonimowo nucąc kolędy sobie w brodę. Wywołani przez Proboszcza do tablicy - sceny byli oni zmuszeni pokazać się całej widowni. W ten oto sposób niespodziewanie do programu włączono występ tymczasowo powstałego chóru złożonego z duchowieństwa Parafii oraz specjalnego gościa i wysłannika Jego Eminencji Metropolity Sawy - ks. Doroteusza Sawickiego.
Następnym punktem imprezy było przedstawienie dla najmłodszych pt. Czerwony kapturek w wykonaniu aktorów Teatru Bajlandia. Pomimo, że Czerwony kapturek nie musiał przedzierać się przez śnieżne zaspy do mrozem skutego domku ukochanej babci, a wilk nie użył nart, by wygrać wyścig z czasem i jako pierwszy dotrzeć do bezbronnej staruszki, akcja bajki rozgrzała atmosferę w Teatrze Stanisławowskim, a dzieci i rodzice swoim śpiewem pomogli Czerwonemu kapturkowi za każdym razem uniknąć ostrych zębów sprytnego wilka i chwile po tym przywitać na scenie św. Mikołaja z prezentami.
Rozdawanie prezentów trwało długo (tyle było grzecznych dzieci na sali), a dla wszystkich gości był przygotowany drobny poczęstunek na piętrze Teatru.
Wspaniała impreza, wspaniale zorganizowana w cudownym miejscu. Podziw i podziękowania od rodziców (zaryzykuję i napiszę to w imieniu nas wszystkich).
Minęło tylko kilka dni, a ja już mam pomysł na prezent dla mojego syna - Lazara, jak i dla pozostałych dzieci (a także rodziców) przy następnej wizycie św. Mikołajka. Życzę nam wszystkim, aby następna prawosławna Choinka w Warszawie, w tym samym lub całkiem innym miejscu, potrwała trochę dłużej, aby św. Mikołaj musiał zabrać dwa razy większy wór, ażeby ponownie rozdać prezenty w jednym miejscu wszystkim prawosławnym dzieciom Warszawy.
Vladan Stamenković, rodzic




















