25 sierpnia (wg starego stylu)
07.09.2017
Nadludzka odwaga i gotowość naszych chrześcijańskich przodków, aby podjąć wszelkie cierpienie i dobrowolnie umrzeć za Chrystusa, wzbudzała strach u ich katów. Cesarz Maksymian, zajadły i bezwzględny prześladowca chrześcijan, rozkazał swemu prokonsulowi w Antiochii wypuścić św. Andrzeja Stratelatesa z więzienia, ponieważ obawiał się, że ludzie, którzy bardziej poważali Andrzeja, niż cesarza, zbuntują się. Cesarz Walens rozkazał swemu eparchowi w Edessie zabić wszystkich chrześcijan, którzy występowali przeciwko Ariuszowi. Eparch miał więcej ludzkiego współczucia, niż władca i potajemnie ostrzegł chrześcijan w nocy, aby nie wychodzili następnego dnia z miasta na pola, gdzie zazwyczaj odprawiali nabożeństwa (ponieważ Arianie zajęli wszystkie cerkwie w mieście), aby nie zostali zgładzeni. Następnego dnia, wbrew ostrzeżeniom, wszyscy chrześcijanie radośnie wyszli na pola, szczęśliwi, że będą mogli cierpieć za prawdziwą wiarę. Eparch, wychodząc z żołnierzami z miasta, ujrzał pewną chrześcijańską kobietę z dzieckiem na ramionach, jak pośpiesznie mijała żołnierzy idąc na pole. Eparch rzekł jej: "Czy nie słyszałaś, że eparch nadciąga z wojskiem i zgładzi wszystko, co znajdzie?" Kobieta odpowiedziała: "Słyszałam i dlatego śpieszę się, abym mogła z innymi umrzeć za Chrystusa." Eparch dalej ją wypytywał: "A dlaczego zabierasz ze sobą to dziecko?" Kobieta odpowiedziała: "Pragnę, aby i me dziecko stało się godne męczeństwa razem ze mną." Słysząc i widząc to wszystko, eparch wrócił przestraszony do cesarza i opowiedział o tym, co zaszło. Cesarza ogarnęła wielka bojaźń i odwołał swój rozkaz odnośnie masakry.



do góry