28 sierpnia (wg starego stylu)
10.09.2017
Prawi chrześcijanie uciekają od ludzkiej chwały; nie tylko uciekają, lecz także prawdziwie się jej boją. Św. Sawa Pskowski zostawił tytuł ihumena, monaster i dobrych braci z monasteru i uciekł na pewne pustynne miejsce, tylko po to, aby uciec od ludzkiej chwały, albowiem ludzka chwała okrada nasze serca. Pewien pobożny książę słysząc o życiu ascetycznym św. Mojżesza Czarnego, przybył ze swą świtą na pustynię, aby go zobaczyć. Gdy Mojżesz został poinformowany, że książę zbliża się do jego monasteru, szybko stamtąd odszedł i zaczął uciekać, aby gdzieś się ukryć, lecz niespodziewanie spotkał wielmożnych gości. "Gdzie jest cela abba Mojżesza?" - spytali go słudzy księcia, nie podejrzewając, że to sam Mojżesz. A Mojżesz otworzył usta i rzekł: "Czego od niego chcecie? To stary głupiec, wielce fałszywy i całkowicie nieczysty w swym żywocie." Usłyszawszy to, podróżni zdumieli się i wyruszyli w dalszą drogę. Gdy przybyli do celi Mojżesza, zapytali o starca, lecz mnisi odrzekli, że go nie ma. Wtedy oni opowiedzieli, co pewien mnich napotkany po drodze mówił im o Mojżeszu. Mnisi zasmucili się i spytali ich: "Jak wyglądał ten starzec, który mówił tak bluźnierczo o świętym mężu?" A gdy oni odrzekli, że miał bardzo czarną skórę, był wysoki i ubrany w łachmany, mnisi głośno zawołali: "Lecz, zaiste, to był abba Mojżesz!" Przez to wydarzenie książę wielce zbudował się duchowo i radośnie powrócił do domu.



do góry