30 sierpnia (wg starego stylu)
12.09.2017
Ze zgiełkiem i niesławą giną hałaśliwi heretycy. I sama ich śmierć pokazuje gniew Boży spadający na nich, z powodu kłamstw, które rozprzestrzeniali i niepokojów, których przysparzali Cerkwi Bożej. Ariusz, po tym, jak został osądzony w Nicei, przyszedł pewnego dnia do cesarza Konstantyna i błagał władcę, aby znów został przyjęty do Cerkwi. Cesarz spytał Ariusza, czy wierzy w Nicejski Symbol Wiary, a on, nikczemny, trzymając na piersi papier ze spisanym swym heretyckim wyznaniem, i uderzając ręką w pierś, odrzekł władcy: " Tak wierzę." Cesarz pomyślał, że Ariusz się pokajał i wysłał go do patriarchy Aleksandra, aby przyjął go z powrotem na łono Cerkwi. Aleksander w żaden sposób nie chciał przyjąć Ariusza, wiedząc, że ten kłamie. Jednakże cesarz wyznaczył pewien niedzielny dzień, podczas którego Ariusz miał być przyjęty w Hagi Sofii. W wigilię tego dnia, święty patriarcha modlił się do Boga, aby przyjął jego duszę, nim bluźniący Bogu heretyk zostanie przyjęty do Cerkwi. Gdy nadeszła wyznaczona niedziela patriarcha służył w cerkwi, a Ariusz, z ludźmi cesarza i swoimi stronnikami, podążał w stronę świątyni. Gdy przybyli na Plac Konstantyna, nagle ciało i duszę Ariusza ogarnęły ból, i poszukiwał miejsca, aby pójść na stronę. Na placu znajdował się publiczny wychodek, do którego też się udał. Jego świta oczekiwała go przez długi czas i zaczęła się niecierpliwić. Gdy część z nich poszła, aby sprawdzić co się dzieje z Ariuszem, znaleźli go martwego w tym brudnym miejscu, ze wszystkimi wnętrznościami na wierzchu, w nieczystościach i krwi.



do góry