2 października (wg starego stylu)
15.10.2017
Widzenie św. Andrzeja Saloity: Pewien mnich żyjący w Konstantynopolu znany był jako asceta i ojciec duchowy, i wielu z świata przychodziło do niego prosząc o modlitwy. Lecz tego mnicha trapiła ukryta wada żądzy pieniądza. Zbierał pieniądze i nikomu ich nie dawał. Pewnego dnia św. Andrzej spotkał go na ulicy i ujrzał potwornego węża owiniętego wokół jego szyi. Św. Andrzej ulitował się nad nim, podszedł do niego i zaczął mu doradzać: "Dlaczego, bracie, zgubiłeś swą duszę? Dlaczego związałeś się z demonem chciwości? Dlaczego dałeś mu u siebie schronienie? Po co gromadzisz złoto, jakby miało z tobą pójść do grobu, a nie w cudze ręce? Dlaczego dusisz się skąpstwem? Podczas gdy inni głodują i pragną i umierają z zimna, ty radujesz się patrząc na swą górę złota! Czy to jest droga pokajania? Czy to jest życie mnisze? Czy dostrzegasz tego demona?'' W tym momencie mnich przejrzał na oczy, i zobaczył mrocznego demona, i wielce się wystraszył. Zaś demon spadł z mnicha i uciekł, przepędzony siłą św. Andrzeja. Wtedy do mnicha przystąpił wielce jaśniejący anioł Boży, ponieważ jego serce zmieniło się na dobre. I natychmiast ów mnich rozdał całe swe zebrane złoto biednym i potrzebującym. Od tego czasu podobał się Bogu we wszystkim i został otoczony jeszcze większą chwała, niż poprzednio.



do góry