21 października (wg starego stylu)
03.11.2017
Wszystko widzące oko Boże czuwa nad wszystkimi ludźmi i w cudowny sposób prowadzi wiernych ku zbawieniu. To, co wydaje się wiernym wielką stratą, może po czasie okazać się wielkim zyskiem. Przypadek św. Filoteusza i jego brata, których nie mogła odnaleźć ich matka, podobny jest do przypadku św. Ksenofonta (wspomnienie 26. stycznia), i przypadku św. Eustachego i jego żony i synów (wspomnienie 20. września). Gdy św. Filoteusz i jego brat siedzieli w tureckim więzieniu w Macedonii, Przenajświętsza Bogurodzica zjawiła się przed nimi w postaci ich matki i rzekła: "Powstańcie, dzieci moje drogie, i chodźcie ze mną!" I nagle młodzieńcy znaleźli się w monasterze w mieście Neapolis w Azji Mniejszej. Gdy młodzieńcy opowiedzieli ihumenowi, co się z nimi stało, on zrozumiał, że było to od Boga, i przyjął ich i postrzygł na mnichów. Od tego wydarzenia minęło wiele czasu. Matka opłakiwała ich, lecz z czasem pokonała w sobie żal. Na koniec zdecydowała, że wstąpi do monasteru i poświęci swe życie Bogu. Boża Opatrzność przywiodła ją blisko monasteru, w którym żyli jej synowie. Pewnego razu, podczas święta patrona owego monasteru, udała się tam wraz z innymi mniszkami na święto. Ujrzała swych synów w świątyni, lecz ich nie poznała. W tym momencie jeden z braci zawołał drugiego po jego świeckim imieniu. Serce matki drgnęło od tego imienia, tak bardzo jej bliskiemu, i przyjrzała się ich twarzom. Wtedy rozpoznała ich, a oni ją. Wielka była ich radość i złożyli Bogu serdeczne dziękczynienie. Wierzący chrześcijanie nie powinni rozpaczać nawet przy największej stracie.



do góry