24 października (wg starego stylu)
06.11.2017
Gdy osoba poświęcona Bogu czyni nieprawość, większa czeka ją kara, niż gdy tą samą nieprawość uczyni osoba świecka, która jest mniej oświecona w misterium woli Bożej. Św. Aretas był mnichem w Ławrze Pieczerskiej i był bardzo skąpy. W swej celi nagromadził stosy różnych dóbr, z których nie dał nawet kopiejki innym. Lecz pewnego razu bardzo ciężko zachorował i ujrzał, jakby na jawie, demony wyrywające jego dusze z rąk aniołów i wrzeszczące: "On jest nasz, on jest nasz!" Jako dowód wskazywały na chciwość i skąpstwo Aretasa. Gdy Aretas wyzdrowiał, skorygował swe życie i od tej pory za nic miał wszystkie dobra ziemskie. A miłujący człowieka Bóg przebaczył mu i obdarzył go później obfitością łaski. Kiedy indziej, w monasterze, gdzie umarł błogosławiony król Elezewoj, pewien mnich przyzwyczaił się chodzić często do karczmy, upijać się, po czym grzeszyć z kobietami rozpustą. Pewnego dnia, gdy wracał z karczmy, napadł na niego przeraźliwie wielki wąż i zaczął go gonić. W wielkiej męce i udręczeniu mnich zawołał: "Odejdź ode mnie, jakbyś to zrobił od świętego i sprawiedliwego Elezewoja!" Nagle wąż zatrzymał się i mnich usłyszał jakby od bestii wychodził ludzki głos: "Anioł Boży rozkazał mi pożreć ciebie z powodu twej nieczystości i nieprawości, ponieważ ślubowałeś służyć Bogu w czystości, a teraz brukasz swe ciało i gniewasz Ducha Świętego." I mnich przyrzekł więcej nie zgrzeszyć, wrócił do monasteru, i do śmierci nie zgrzeszył. Tak Bóg pokarał i zmiłował się dzięki modlitwom św. króla Elezewoja.



do góry