3 listopada (wg starego stylu)
16.11.2017
Oto jeden spośród niezliczonych cudów św. Jerzego. Na wyspie Lesbos stała cerkiew poświęcona św. Jerzemu - Wielkiemu Męczennikowi i Zwycięzcy. Wszyscy mieszkańcy wyspy przychodzili każdego roku do tej cerkwi na święto jej patrona. Wiedząc o tym, w dniu święta Saraceni z Krety zaatakowali wyspę. Zrabowali, co się dało, część ludzi złapali w niewolę, po czym wrócili na Kretę. Wśród niewolników był pewien piękny młodzieniec, którego piraci darowali swemu władcy na Krecie. Książę przyjął go i uczynił swym sługą w jadalni. Rodziców młodzieńca ogarnął wielki smutek po stracie swego syna. Gdy minął rok, i znów nadszedł dzień św. Jerzego, zrozpaczeni rodzice, podążając za starym obyczajem, przygotowali stół i zaprosili wielu gości. Pamiętając o swym synu biedna matka poszła przed ikonę świętego, padła na ziemię i zaczęła błagać św. Jerzego, aby w jakiś sposób wybawił jej syna z niewoli. Następnie wróciła do swych gości za stołem. Wtedy gospodarz wzniósł kielich i wypił ku chwale św. Jerzego. W tym momencie między nimi pojawił się ich syn, trzymając w ręku szklankę z winem. Gdy wszyscy z niedowierzaniem i strachem spytali go, skąd i jak się tu pojawił, młodzieniec odpowiedział, że gdy właśnie chciał podać wino swemu panu na Krecie, zjawił się przed nim pewien wojownik na koniu, wciągnął go na konia i natychmiast przeniósł do domu rodziców. Wszyscy byli zdumieni i wychwalali Boga i Jego cudownego świętego, Jerzego - Dowódcę i Zwycięzcę.



do góry