13 listopada (wg starego stylu)
26.11.2017
Kara i nagroda! Obydwie są w Bożych rękach. Lecz, jak to ziemskie życie jest tylko cieniem prawdziwego życia na niebiosach, tak i kara oraz nagroda na ziemi są tylko cieniem prawdziwej kary i nagrody w wieczności. Głównymi prześladowcami świętego Jana Chryzostoma byli patriarcha Teofil Aleksandryjski i cesarzowa Eudoksja. Po męczeńskiej śmierci Złotoustego dosięgła ich sroga kara. To znaczy Teofil oszalał, zaś cesarzową Eudoksję wygnał z dworu cesarz Arkadiusz. Eudoksja wkrótce zachorowała na nieuleczalną chorobę - na całym jej ciele otworzyły się rany, w których zalęgły się robaki. Wydzielała taki fetor, że ciężko było przejść ulicą koło jej domu. Lekarze używali najmocniejszych perfum, aromatów i kadzideł, aby tylko pokonać smród wydzielany przez niegodziwą cesarzową, lecz z niewielkim rezultatem. Cesarzowa w końcu umarła, w smrodzie i mękach. Ale nawet po jej śmierci ręka Boża ciążyła nad nią. Trumna z jej ciałem trzęsła się dzień i noc przez pełne 34 lata, aż cesarz Teodozjusz przeniósł relikwie św. Jana Chryzostoma do Konstantynopola. A co się stało ze Złotoustym po śmierci? Nagroda - nagroda, którą może dać tylko sam Bóg. Adelcjusz, arabski biskup. który przyjął wygnanego Złotoustego do swego domu w Kukusos, modlił się po śmierci Chryzostoma do Boga, aby objawił mu, gdzie znajduje się dusza św. Jana. Pewnego razu, Adelcjusz modlił się i poczuł jakby wyszedł z siebie, i ujrzał jaśniejącego młodzieńca, który powiódł go ku niebiosom, i pokazał zastępy hierarchów, pasterzy i nauczycieli Cerkwi, nazywając wszystkich po imieniu, lecz Jana biskup nie zobaczył. Anioł Boży wyprowadził go z Raju, a Adelcjusz posmutniał. Gdy anioł spytał, dlaczego jest smutny, Adelcjusz powiedział, że jest mu przykro, ponieważ nie ujrzał swego umiłowanego nauczyciela, Jana Chryzostoma. Anioł odrzekł mu: "Żaden człowiek, póki jest w ciele, nie może go zobaczyć, albowiem jest przy tronie Bożym, razem z Cherubinami i Serafinami."



do góry