3 stycznia (wg starego stylu)
16.01.2018
Bóg dopuszcza poniżenie i zniszczenie człowieka pysznego, gdy ten myśli, że jego siła będzie zachowana na zawsze. Gdy nikczemny rzymski eparch Tarkwiniusz ściął błogosławionego Tymoteusza, wezwał do siebie św. Sylwestra i zagroził mu śmiercią, jeśli nie wyrzeknie się dziedzictwa Tymoteusza, a prócz tego nie złoży ofiary bożkom. Bez strachu i drżenia, ów przenikający w przyszłość święty odpowiedział eparchowi słowami Ewangelii: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twej duszy od ciebie, a to, czym się chełpisz, że na mnie sprowadzisz, dosięgnie ciebie." Dumny eparch zakuł Sylwestra w kajdany i wrzucił do lochu zamierzając wkrótce go zabić. Po tym wszystkim zasiadł do obiadu, lecz w gardle utkwiła mu ość. Od południa do północy lekarze męczyli się, aby uratować mu życie, lecz wszystko na próżno. O północy Tarkwiniusz w wielkich mękach oddał swą butną duszę. I tak wypełniło się proroctwo św. Sylwestra, jak i biblijne słowa: "Pycha kroczy przed upadkiem" (Prz 16,18).



do góry